Home > Amiga > War Zone

War Zone

Lipiec 4th, 2010 Jay 721 views Idź do komentarzy
War Zone - Amiga

Strefa Wojny to kolejna gierka z gatunku idź przed siebie i niszcz. Mamy amerykańskiego komandosa (tylko oni ratują świat, widział kto kiedy komando z Anglii czy Niemiec?!) wraz z nieodłącznym przyjacielem: wielką rurą miotającą setki pocisków na sekundę (niedorzeczny wygląd broni możemy podziwiać na obrazku tytułowym), stawiającego czoła nieznanemu wrogowi. War Zone nie posiada nawet fabuły. Z pudełka, bądź instrukcji możemy wyczytać, iż świat został zaatakowany przez nieznane siły, a naszym celem jest poprowadzenie sił aliantów do ataku. Nikt nie wie skąd pochodzi wróg i czego chce, ale cóż każdy pretekst jest dobry do rozwalenia paru łbów i czołgów.

Nieznany bohater ma więc osiem długich leveli do przebycia (w rzeczywistości cztery), a jego jedynym zadaniem jest dotarcie do końca planszy, pozbieranie fantów i rozwalenie bossa. Proste jak konstrukcja cepa. Po drodze napotkamy skrzyneczki z broniami, których wróg nie zdążył schować i w nasze wielkie komando łapska może wpaść taka maszyna destrukcji jak kulomiot (nie wiem kto wymyślił tę broń, ale powinna wygrać konkurs na najgłupszą spluwę w historii gier), laser, miotacz ognia, granatnik czy rakietnica. Dziwi nieco fakt, iż spokojnie możemy olać wszystkie bronie i skupić się tylko na rakietnicy, jest zdecydowanie najlepsza. Sytuacja wygląda inaczej gdy gramy we dwóch, wtedy jeden pacjent rozwala granatnikiem wrogów, którzy są umieszczeni poza zasięgiem naszych rakiet.

Na planszach możemy spotkać także chłopków przywiązanych tu i ówdzie do drzew. Są to zapewne patałachy, które zawiodły w walce z wrogiem i dostały się do niewoli (nasz bohater nawet będąc na celowniku wielu wrogów, mając jedną kreskę życia się nie poddaje!). Możemy ich uwalniać, przez co czasem rzucą nam apteczkę czy Power up’a do giwery, jednak przez większą część gry pruje się ślepo przed siebie, przez co przeważnie jeńcy giną trafieni zanim ich zobaczymy. Gdy dostajemy szlagi tracimy powoli Power up’y – gdy stracimy ostatniego utracimy broń i zostajemy z podstawowym sprzętem, który praktycznie nie nadaje się do niczego. Dobrym rozwiązaniem byłoby zbieranie broni i zmiana jakimś klawiszem, jednak autorzy stwierdzili, że tak jak jest będzie lepiej, przez co czasem przez pomyłkę można zamienić sobie giwerę na gorszą, zwyczajnie na nią włażąc. Czasem natrafimy na literkę S. Zbierając ją jesteśmy nieśmiertelni przez chwilę, więc gnamy wtedy przed siebie, rozrywając wszystko na swojej drodze. Bossowie w grze? Nie mogło ich zabraknąć i w War Zone; przeważnie w pozycjach tego typu jest to jakiś wielki (i zły) pojazd wojskowy i nie inaczej jest tutaj.

W czasie beztroskiego niszczenia wszystkiego wokoło nie towarzyszy nam niestety żaden podkład muzyczny (jedyny numer, zresztą całkiem kozacki to intro), a odgłosy są stosunkowo kiepskie; nasza kulkowa broń nie wydaje nawet charakterystycznego terkotu maszynowego gdy strzelamy, podoba mnie się za to odgłos gdy prujemy laserem. Autorzy zamiast wsadzać tyle leveli (cztery ostatnie to w zasadzie pozmieniane nieco pierwsze plansze) mogli nieco urozmaicić rozwałkę dodając muzyczkę. Grafika jest mocną stroną produktu i przebija większość podobnych gierek od tej strony (kieprawe konwersje Commando czy Ikari Warriors mogą się schować).

Jeśli mamy jaja i jesteśmy wytrwali, może uda się nam przebrnąć przez te osiem poziomów piekła i wyzwolić świat. Czy warto jednak? War Zone pomimo, że początkowo wciąga, to z planszy na plansze coraz bardziej irytuje, przez co polecam go tylko fanom takich tytułów i dla muzyki w intro.

 

The Untouchables
The Untouchables (Nietykalni) tak nazywano grupę agentów powołanych i dowodzonych przez Eliot`a Nessa – człowieka, któremu powierzono zadanie schwytania i co ważniejsze udowodnienie kierowaniem organizacją przestępczą słynnemu Al. Capone. Aby ...
READ MORE
M.I.A. – Missing In Action
M.I.A. – Missing In Action to doskonały przykład jak można zepsuć grę na tak oklepanym motywie jak sterowanie żołnierzem i wybijanie wszystkiego co nam wlezie pod nogi. Patrząc na tytuł ...
READ MORE
Space Gun
Space Gun jak można się domyśleć po tytule to gra z automatów przeznaczona do współpracy z pistoletem. A wiec już na tym etapie łatwo domyślimy się z czym będziemy ...
READ MORE
Predator
Utarło się, że gry na podstawie filmów są zawsze kiepskie, no ewentualnie średnie. Zabieg działa także w drugą stronę i to z jeszcze tragiczniejszym skutkiem, kto nie pamięta takich ...
READ MORE
Commando
Dziś prawdziwy klasyk: Commando z 1989 roku. Wcześniej ukazał się na automatach w ’85 by następnie trafić na większość platform od razu stając się sporym przebojem. Właściwie to protoplasta gatunku ...
READ MORE
Bloody Wolf
Prezydent US został znowu porwany. Jego helikopter rozbił się na terytorium wroga i naszym celem jest jego odbicie, a przy okazji zrobienie sporego rozpiździelu. Dwóch śmiałków o pseudonimach Orzeł i ...
READ MORE
Dogs of War
Dogs of War to pozycja doskonale oddająca ducha epoki, gdzie mieliśmy do czynienia zarówno w kinie jak i w grach video z tematem jedno osobowej armii. Były to specyficzne jednostki, ...
READ MORE
Future Spy
Future Spy to klasyczny shooter wykorzystujący oklepany już motyw walki myśliwca z całą chmarą przeciwników. Gra została wydana w 1984 r. przez Sege i wygląda niemal identycznie jak Zaxxon ( ...
READ MORE
The Terminator
Gry na podstawie filmów. Pod koniec lat ’80 i początku ’90 taśmowo wypuszczała je firma Ocean, produkcje te zazwyczaj były zręcznościówkami o nikłej grywalności, mimo to ukazało się ich ...
READ MORE
River Raid
Gra wideo o samolotach. Co pierwsze przychodzi Ci do głowy? Jakiś Flight Simulator albo coś w tym stylu, prawda? Tylko, czy symulatory lotów bawią? Trzeba przeczytać grubą instrukcję tylko po ...
READ MORE
The Untouchables
M.I.A. – Missing In Action
Space Gun
Predator
Commando
Bloody Wolf
Dogs of War
Future Spy
The Terminator
River Raid

Kategorie:Amiga Tagi:
  1. Brak komentarzy
  1. Brak jeszcze trackbacków
*