Franko: The Crazy Revenge

Franko: The Crazy Revenge to jedna z nielicznych polskich bijatyk wydanych na Amigę. O ile się nie mylę drugą taką grą jest Street Hassle a trzecią Prawo Krwi, więc zbyt dużej konkurencji nie miał. Fabuła opowiedziana we Franko nie jest wyszukana (swoją drogą czy któraś bijatyka ma wyszukaną fabułę?). Dwóch młodzieńców, zapewne z wymiany studentów zza granicy (jeden zwie się Alex, drugiego niestety nie znamy) pewnego wieczoru gubią się w metropolii zwanej Szczecinem. W jednej z uliczek napotykają na bandę niezbyt miłych panów pod przewodnictwem największego z nich…Klocka. Ze spotkania wychodzi żywy tylko jeden z nich.
Facet po pięciu latach treningów nazywa siebie Franko Mścicielem i rusza na miasto by pomścić Alexa. Już sam początek gry zaskakuje, gdyż wśród dwóch grywalnych postaci jest także Alex. Jak, po co i dlaczego?! W sumie i tak obaj panowie nie różnią się praktycznie niczym wybór jest raczej kosmetyczny. Mięsko, czyli sama rozgrywka to ciągłe parcie w lewo, bądź prawo i eliminowanie kolejnych przeciwników, których jednorazowo może być tylko trzech. Mamy do czynienia z typowymi oprychami typu skóra i ciemne okulary, sportowcami w dresach, fanami death metalu, aż po bardziej groźniejszych panów jak policjanci (a może to milicja?), wojsko czy faceci wyglądający jak …zomo. Ogólnie w następnych etapach przybywa nam panów do zabawy. Moim osobistym ulubieńcem jest luzak w czerwonym wdzianku ze szlugiem w gębie.
Franko i Alex jak przystało na facetów z jajami dysponują kilkoma ciekawymi zagrywkami. Mogą więc zwyczajnie dać po ryju, przypie… z kopa, bądź złapać delikwenta za uszy i przylać z kolanka bądź z misia. Przyznam, że twórcy wykazali się twórczą inwencją i oglądanie jak nasi bohaterowie tłuką przeciwników po złapaniu nigdy się nie nudzi. Nie próżnują też przeciwnicy: większość ma wyuczony kop z półobrotu. Tutaj właśnie dochodzimy do największego błędu Franko. Gdy złapie nas przeciwnik, trudno jest się wyrwać co może spowodować utratę życia nawet; dziwna sprawa, bo w wersji Pc ten błąd raczej nie występuje (tak, Franko ukazał się także na Pc!).
Grafika we Franko nie jest za ciekawa. Tła są brzydkie, tak jak i postacie znajdujące się na nich (są wyjątki i część ludków jest fajnie zrobiona). Muzyka jest jest nierówna, część modów jest kiepska, dlatego dodano sample (swoją drogą Franko dziwnym trafem ma też sample z Final Fight) krótkich odzywek, przyznam, że bawią mnie za każdym razem.
Franko: The Crazy Revenge nie jest grą wybitną. Grafika jest poniżej przeciętnej, muzyka może się podobać (zwłaszcza kawałki z intro i outro), a system walki także nieco kuleje. Co więc przyciąga ? Polski klimat połowy lat ’90, no i to nasz rodzimy produkt. Co jeszcze powoduje by zagrać we Franko? Niedawno ukazała się niecenzurowana kur… wersja gry, i tą właśnie wersję zdecydowanie polecam!







