Yo bra’! Przy takich perełkach jak Corpse Killer czasem niewiadomo nawet jak zacząć, to jedna z tych gier, tak złych, że aż dobrych (coś jak filmy Bruno Mattei); mamy tu FMV (pierwszy warning, że gra nie będzie fajna), zombie (czy raczej corpsy), samotnego marine, blond dziennikarkę, jamajskiego homie oraz szalonego doktora Hellman’a granego przez Vincent’a Schiavelli.
Czytaj więcej…
„D” to kolejny flirt z grami interaktywnymi. Wylazł w 1995 roku i bił na głowę tytuły wydawane na Sege CD, ponieważ filmy wreszcie wyglądały po ludzku, prawdziwe Full Motion Video, a do tego dźwięk, wreszcie stał się miły dla ucha. Jednak czy ten dziwny tytuł zasługuje na uwagę? Obawiam się, że niestety nie. Pomimo całego wysiłku twórców tytuł zawodzi na całej linii. A szkoda. Wcielając się w blond niewiastę imieniem Laura, musimy rozwikłać tajemniczą przemianę naszego ojca, który nagle chwycił rewolwer i zrobił sobie strzelnicę w szpitalu, gdzie miał zwyczaj pracować. Zapowiada się interesująco, nieprawdaż?
Czytaj więcej…