Od poprzedniej potyczki Rick’a z hordami nieumarłych minęło pięć lat. Jennifer urodziła mu syna, i we trójkę zamieszkali w ogromnej posiadłości i żyli długo i szczęśliwie. Niestety złe stwory mają inne plany i nie dają Rickowi spokoju, atakując go w jego własnym domu. Oczywiście, tylko tajemnicza maska może ponownie uratować sytuację, więc Rick nie wiele myśląc po raz trzeci zamienia się w Jasona Voorheesa i wymierza sprawiedliwość…
Czytaj więcej…
Minęły trzy miesiące odkąd Rick uciekł z nawiedzonej posiadłości. Mniej szczęścia miała Jennifer i teraz nasz bohater miewa koszmary z tego powodu. Z pomocą ponownie przychodzi tajemnicza maska obiecując Rickowi pomoc. Musi jedynie udać się do krainy umarłych i wydostać Jennifer. Nie wiadomo jak straszne były te koszmary, ale myślę, że Rick dałby sobie z nimi rade, a tak mamy Splatterhouse 2. Gra w ogóle nie przypomina oryginału, zniknęły wszystkie elementy gore, a brutalność właściwie nie istnieje. Owszem Rick wygląda groźnie(przez te trzy miechy przypakował trochę) i efektownie niszczy przeciwników, jednak to nie to samo. Na szczęście gra nie jest zbyt długa i można ją zaliczyć w jeden wieczór.
Czytaj więcej…
Alfabet śmierci wydany w 1996 roku, a więc w czasie, gdy Amiga praktycznie zniknęła już ze świata żywych–to klasyczna przygodówka typu point & click, tyle, że ze statycznymi zdjęciami (kiepskiej jakości, ale o tym potem). Dodam jeszcze, że gra pojawiła się na Amigach 500 i 1200. We wstępie dowiadujemy się, iż stary kumpel z podstawówki Wojtas ma jakieś problemy i prosi nas abyśmy szybko wpadli do Dębów–miejscowości z czasów dzieciństwa. Dodaje przy tym, że sprawa jest niecierpiąca zwłoki. Nie myśląc wiele, pakujemy się i udajemy się do rodzinnego miasta, jak się wkrótce okaże; nękanego dziwnymi zgonami…
Czytaj więcej…
Splatterhouse, to typowa chodzona bijatyka wydana na automaty pod koniec lat 80. Co ją różni od setki podobnych tytułów? Facet w masce Jasona z serii „Friday the 13th”, masa różnych paskudnych kreatur do rozwalenia, do tego dochodzi nawalanie płodów…!
Zacznijmy jednak od początku. Para studentów, Rick i Jennifer, postanawia sprawdzić czy pogłoski o nawiedzonej posiadłości stojącej samotnie w lesie to prawda.
Czytaj więcej…
Chōjin Sentai Jetman to gierka oparta na japońskim serialu o tym samym tytułem. Nigdy nie miałem okazji go oglądać, ale wiem, że jest utrzymany w klimatach Power Rangers, czyli piątka uczniaków zasuwająca w kolorowych strojach. Do tego mamy jeszcze starcia dwóch panów w dziwnych ubrankach robotów w tekturowym mieście. Dlaczego więc ten tytuł ? Powód jest prosty. Jak każdy mam sentyment do gierek z czasów dzieciństwa i wtedy to po raz pierwszy zetknąłem się z tym tytułem. Gra nigdy nie ukazała się poza granicami Japonii, jednak nie ma tu nawet wiele do czytania, a samo zakończenie jest po angielsku, więc można śmiało uderzać.
Czytaj więcej…
Atari Pong. Pierwsza konsola do gier z prawdziwego zdarzenia, wydana w 1975 roku. W zasadzie pierwszy powinien być Odyssey firmy Magnavox z roku 1972, jednak trudno go nazwać prawdziwą konsolą do gier. Wydane tytuły jak i samo działanie urządzenia przypominały raczej gry planszowe rozgrywane na ekranie telewizora. Jak to wszystko wyglądało ?
Czytaj więcej…
Moskwa, 1996 rok. W wyniku powstania groźnego wirusa dochodzi do skażenia niemal całej ziemi. Wydarzenie to zostaje nazwane „Katastrofą”. Dziesięć lat później, wirus staje się zupełnie nie groźny. W roku 2046 w pobliżu miasta Neo Kobe pojawia się nowe zagrożenie – androidalne istoty zaczynają porywać ludzi i zajmują ich miejsca…
Czytaj więcej…
Gry na podstawie filmów. Pod koniec lat ’80 i początku ’90 taśmowo wypuszczała je firma Ocean, produkcje te zazwyczaj były zręcznościówkami o nikłej grywalności, mimo to ukazało się ich naprawdę sporo. Wraz z pojawieniem się Segi CD i drugiej części Terminatora, Virgin postanowił w 1993 roku uderzyć z grą opartą na motywach…pierwszej części filmu. Główny atut Segi CD czyli „Full Motion Video” naturalnie jest obecny; przed poziomami pojawiają się wstawki z filmu. Ich jakość jest naprawdę słaba, jak Virgin mógł wrzucić takie coś do gry? Rozdzielczość jest malutka, nie ma głosu tylko podłożony główny motyw z filmu (jakaś dziwna wersja), a na dodatek mają naprawdę mało wspólnego z akcją samej gry…
Czytaj więcej…
Clock Tower: The First Fear to reprezentant gatunku Survival Horror, czyli to co tygrysy lubią najbardziej. Ukazał się w 1995 roku, początkowo na Snes’a, potem jeszcze zagościł na Playstation, Wonderswan (mierny konkurent Game Boy’a) czy Pc. Gra jednak nigdy nie uzyskała należytej popularności. W przeciwieństwie do gier typu Alone in The Dark czy Resident Evil (który de facto nieco z Alone’a podebrał), Clock Tower przypomina raczej przygodówki point & click w stylu Monkey Island, gdzie nie liczy się ilość amunicji, czy unikanie hordy stworów, a logika–w mniejszym bądź większym stopniu, gdyż takie gierki zazwyczaj kojarzą się z używaniem kota na suszarce, by wyskoczyły grzanki (mistrzem tego typu akcji jest chyba polska produkcja Skaut Kwatermaster, ale o nim kiedy indziej). The First Fear zdecydowanie zrywa z tym schematem.
Czytaj więcej…
W 1991 roku Sega wypuściła na rynek dodatek do swojej konsoli Genesis, która zaczęła przegrywać z konkurencyjnym Snesem; rzecz nazwano Sega CD. Dodatek ten miał zarządzić na rynku przy pomocy nowego gatunku gier: FMV Games, gdzie jak reklamowano; będziemy brać udział w filmie. Sega niestety zapomniała dodać, że nasz udział w tego typu grach jest raczej marginalny, jakość wyświetlanych filmów była raczej kiepska i ogólnie nie było to tym, na co wszyscy wyczekiwali. Double Switch wydany w 1993 roku przez firmę Digital Pictures jest właśnie takim produktem, bliźniaczo podobnym do tragicznego Night Trap.
Czytaj więcej…