Medal of Honor: Underground
Rok po wydaniu Medal of Honor, który okazał się sporym sukcesem, pojawiła się druga część; sequel zwiera wszystko to co jedynka, plus oferuje nowe pomysły i rozwiązania, oraz naturalnie więcej zabawy.
Czytaj więcej…
Rok po wydaniu Medal of Honor, który okazał się sporym sukcesem, pojawiła się druga część; sequel zwiera wszystko to co jedynka, plus oferuje nowe pomysły i rozwiązania, oraz naturalnie więcej zabawy.
Czytaj więcej…
Medal of Honor to jeden z nielicznych FPS (dobra było ich trochę) powstałych na Playstation (obok Quake 2 i Alien Ressurection, chyba najlepszy). Sukces „medala” spowodał powstanie kolejnych części, które zrewolucjonowały rynek FPS, a część jego twórców, która odeszła od macierzystej firmy stworzyła Call of Duty, i odtąd obie serie prześcigały się, która jest lepsza; nie o tym jednak będzie ten tekst.
Czytaj więcej…

Yo bra’! Przy takich perełkach jak Corpse Killer czasem niewiadomo nawet jak zacząć, to jedna z tych gier, tak złych, że aż dobrych (coś jak filmy Bruno Mattei); mamy tu FMV (pierwszy warning, że gra nie będzie fajna), zombie (czy raczej corpsy), samotnego marine, blond dziennikarkę, jamajskiego homie oraz szalonego doktora Hellman’a granego przez Vincent’a Schiavelli.
Czytaj więcej…

Raz, dwa Freddie ostro przypala, trzy-dwa-jeden przecież nie on kuwa jeden…
Czytaj więcej…

Przyznam, że o Castlevani wiem mało; seria zadebiutowała na Nesie w 1986 (czyli trochę dawno), gdzie naszym zadaniem było pozbycie się hrabego Draculi z tego świata. W Symphony of the night niewiele się zmienia, Dracula znowu żyje, a my jako Alucard; syn hrabiego postanowiliśmy odwiedzić jego zamek i położyć kres jego panowaniu. Jako, że gra ukazała się na min na Playstation i Saturn’a mamy tu wielki postęp technologiczny w porównaniu do Nes’a czy Snes’a.
Czytaj więcej…

Sega Master System to konsolka raczej nieznana; zaprojektowana jako konkurent Nes’a, w ogóle nie odniosła sukcesu, choć pod każdym względem przewyższała produkt Nintendo, no może nie pod względem dobrych gier… Vampire, znany także jako Master of Darkness został wydany w 1992 roku; miałbyć odpowiedzią na Castlevanie i jest jedną z ciekawszych gier jakie znajdziemy na konsoli Segi.
Czytaj więcej…
Dragon Fire to prosta gra zręcznościowa na Atari 2600 występująca również pod tytułem King Artur. Historyjka tejże gry nie jest mi znana ale pod tak prostą jej budową można dopasować prawie wszystko co nam ślina przyniesie na język. Jesteśmy sobie rycerzem/złodziejem lub poszukiwaczem skarbów, odziani w zielone rajtuzy i czerwoną kolczugę wyruszamy po skarby ukryte w zamku, które to pilnowane są przez smoki. Uzbrojeni jesteśmy jedynie w szybkie nogi dzięki którym będziemy spieprzać od ogniskach kul i to z poziomu na poziom coraz szybciej.
Czytaj więcej…

Tego tytułu nie trzeba specjalnie przedstawiać. Nie istnieje chyba osoba która nie słyszała o tej grze. Gdy w 97 roku SCI wydał Carmageddon było to jak uderzenie bomby atomowej na Hiroshime. Czegoś takiego świat nie widział – z pozoru zwykłe wyścigi samochodowe jakie dużo wyszło do tej pory ale twórcy Carmageddon przegięli po prostu pałkę z ilością przemocy i brutalności w tym momencie. Nie wszyscy byli przygotowani na coś takiego. Co prawda istniały już na rynku również brutalne tytuły jak Mortal Kombat czy nawet stary Quarantine który pozwalał odstresować się po przez strzelanie z UZI przez boczną szybę do przechodniów ale tamte gry przy Carmageddon były niewinne jak partyjka w sapera czy ułożenie pasjansa.
Czytaj więcej…

Ironman Super Offroad to wyścigi terenówek po specjalnie utworzonych do tego celu torach. Nie znajdziemy tutaj skomplikowanych zasad, po prostu gaz do dechy i pierwsze miejsce na linii mety – to wszystko co mamy zrobić. Gierka pomimo, że jest już dosyć stara ciągle potrafi dostarczyć trochę emocji a dodatkowym czynnikiem podwyższającym nam adrenalinę jest kasiora którą wygrywamy po każdym wyścigu. Dzięki niej możemy ulepszyć naszą maszynę czy to w lepszy silnik, zawieszenie czy dodatkowe ładunki Nitro. Osobiście mam słabość do małych samochodzików, pewnie wynika to z dzieciństwa gdzie lubiłem bawić się resorakami, dlatego postanowiłem zagrać i opisać tą grę ponieważ mimo prostego wykonania jest w niej coś co przyciąga człowieka do monitora i nie pozwala się oderwać.
Czytaj więcej…
Kawałek czasu popełniłem recenzję jednej z gier na PSP dla portalu PSP-Team.pl. Była to recenzja gry, która jest stylizowana na „staroszkolne” produkcje. Piksele wielkie jak słońce, retromuzyka itp. Sądzę, że recenzja świetnie pasuje do tematyki naszego blogu, więc publikuję ją także tutaj, abyście mogli się z nią zapoznać.